Świat w kadrach ukazany…

Najnowsze

Polowanie na tradycje, czyli dzika Kreta na celowniku…

Na tej malowniczej wyspie, słynącej z wielu tradycji i bogatej historii, polowanie na dzikiego zwierza ma szczególne miejsce. Sztuka ta, przekazywana z pokolenia na pokolenie, zarezerwowana jest dla mężczyzn, którzy cierpliwie wyczekując odpowiedniej pory roku, pogody, pory dnia, oddają się myślistwu. Poluje się tu na różnego zwierza – głównie zające i ptactwo. Podczas polowania na zające obowiązkowym kompanem są oddane i pracowite  psy. W przypadku ptactwa, strategiczne podejście do sprawy w znacznym stopniu ułatwia sięgnięcie śrutem celu.

W połowie września, miałem przyjemność uczestniczyć w jednym z takich polowań. Duża ilość gier komputerowych i filmów sensacyjnych, sprawiły, iż moje wyobrażenie polowania, przypominało raczej pole bitewne, niż cierpliwe oczekiwanie celu.

Przed świtem, mocna, aromatyczna grecka kawa, kontemplacja porannych odgłosów Krety, podziwianie gór Psiloritis. Później ostatni przegląd sprzętu – strzelba, amunicja i cała masa innych “niezbędnych” rzeczy. Podobnie u mnie – fotograficzny sprzęt w pełnej gotowości do akcji.

Po powolnej wspinaczce pickup’em, krętym, kamienistym duktem, prowadzącym na szczyt surowych gór, dotarliśmy do punktu, w którym kończy się droga. Koniec podróży, teraz już wszystko zależy od naszych nóg i doświadczenia myśliwego. Wyostrzone zmysły oraz pełne skupienie – podchody czas zacząć…

Zanim wyruszyliśmy do naszej “bazy”, jeszcze raz chwila na posiłek, kawę – wszystko to w otoczeniu dzikiej Krety, serwującej piękne widoki na wyspę.

Celem wyprawy – naszą bazą strzelniczą – był wodopój dla kóz. Gdy Słońce na dobre zawita na niebie, temperatura powietrza wzrośnie, spragnione ptactwo będzie chciało ugasić pragnienie właśnie w tym miejscu.

Teraz jedynie zostało cierpliwie, bardzo cierpliwie wyczekiwać okazji do strzału…

Minimalny ruch, zbędny szelest, może zniweczyć długie chwile oczekiwania… Przychodzi jednak moment, krótka chwila, w której rozegra się walka na śmierć i życie. Refleks myśliwego, kontra refleks zwierzyny – kto wygra?

Celny strzał to jedno, odszukanie zaś naszego trofeum, to druga, równie ciężka sprawa. Kamienisty teren nie ułatwia poruszania się, a na psią pomoc nie ma co liczyć. Trzeba samemu zlokalizować miejsce upadku zdobyczy.

Kiedy nasza zguba  znajdzie się, pozostaje jedynie delektować się zwycięstwem oraz celnym okiem.

A oto zdobyczne trofea…

Zapach prochu, adrenalina, oczekiwanie, element strategi i zaskoczenia, pełne skupienie, trudny teren, kurz, wysoka temperatura – takie chwile warto przeżyć…

Serdecznie podziękowania dla Manolisa i Eweliny – za możliwość uczestnictwa w wyprawie i poznanie dużego kawała tej innej, mniej turystycznej, bardziej tradycyjnej części Krety. Dziękuję! :)

Chciałem również zaznaczyć, iż wszelkie polowania odbywają się z uwzględnieniem stosownych pozwoleń na broń, odstrzał, uwzględniając okresy ochronne zwierząt itp. Wszystkie informacje zawarte są w regulaminie odpowiedniego związku łowieckiego.

Pozdrawiam serdecznie,

P.M.

Moni Preveli & Palm Beach

Kolejna wyprawa na południe Krety. Tym razem celem jest malowniczy klasztor w Preveli. Miejsce dosyć młode jak na historię wyspy, gdyż monastyr założony został w XVII w. Niemniej jednak zapisał się on w kartach historii Kreteńczyków wielkimi literami. Podczas okupacji tureckiej, w murach klasztornych schronienie mieli partyzanci, których szeregi zasilane były również przez mnichów. II Wojna Światowa to również okres bohaterskiej walki o niepodległość – dzięki postawie mnichów, wojska alianckie, podczas odwrotu przed niemieckim okupantem, otrzymały schronienie w klasztornych murach i późniejszą pomoc w ewakuacji na łódź podwodną zakotwiczoną w pobliżu brzegu Morza Libijskiego, otaczającego południe wyspy. Miejsce to posiada “wzniosły” klimat – pozwala oddać się zadumie, wyciszyć w chłodnych murach klasztoru. Fotografowanie wnętrz klasztornych, szczególnie oryginalnych ikon jest zabronione. Kobiety w “niestosownym”, letnim stroju, mogą liczyć na długą spódnicę, wypożyczoną na czas zwiedzania :)

Po uczcie dla ducha, przyszedł czas na ucztę dla ciała :) W pobliżu klasztoru znajduję się jedna z popularniejszych plaż Krety – Palm Beach. Wyruszając w drogę powrotną, kierujemy się w stronę Rethymno, wzdłuż morskiego brzegu.

Mijając pomnik ku pamięci bohaterskich czynów z okresu II Wojny Światowej, znaki kierują nas z głównej drogi w prawo, ku morzu.

Mijając parking, wchodzimy na ścieżkę, która prowadzi nas w dół skalistego wybrzeża, z którego rozpościerają się zapierające dech w piersi widoki.

Ostatecznie docieramy do Palm Beach – iście egzotycznego miejsca. Surowy, skalisty wąwóz, u podstawy pokryty jest lasem palmowym, przez który płynie rzeka Megapotamos, wpadająca do Morza Libijskiego. Reasumując – mamy wręcz “jurajską” plażę, dającą wybór słodkiej lub słonej wody do kąpieli :) Jako ciekawostkę, można wspomnieć iż w 2010 roku, słynne palmy ogarnął pożar, w wyniku którego, część drzewostanu spaliła się doszczętnie, a wiele z ocalałych drzew ma do dziś pamiątkę w postaci czarnej, okopconej kory.

Po spędzeniu reszty dnia na tej pięknej plaży, jako transport powrotny wybraliśmy łódź kursującą do Plakias i stamtąd autobusem do Rethymno. Pamiętajcie również o olejkach do opalania oraz nakryciu głowy, gdyż lipcowe słońce daje cholernie popalić podczas wędrówek :)

Pozdrawiam,

P.M.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.